Ewelina Flinta - Wywiad
1. Skąd u Pani zainteresowanie naturą i ochroną środowiska?
Całe dwadzieścia lat swojego życia spędziłam w bardzo bliskim kontakcie z naturą. Pochodzę z małego miasteczka. Rodzice mają duży dom z ogromnym ogrodem i sadem. Całe życie skrupulatnie je pielęgnują. Co roku mieliśmy własne owoce i świeże, przepyszne warzywa. Za ogrodem widać już było tylko łąki i las. Piękny widok. Oczywiście nie brakowało też u nas zwierząt. Koty, psy, chomiki, świnka morska, rybki, papużki... Bardzo często zdarzało się, że ratowałyśmy razem z moją siostrą małe ptaszki, które wypadły z gniazda i wtedy biegałyśmy po całym podwórku, żeby złapać dla nich muchy. Karmiłyśmy je otwierając im dziobki pensetą. Wiele z nich przeżyło i powróciło na łono natury. Nie ma nic bardziej radosnego.
Kiedy byłam w szóstej klasie na wycieczce we Wrocławiu przywiozłam mojej mamie z okazji Dnia Matki wierzbę, z tamtejszego ogrodu botanicznego. Do dziś pamiętam jak cała klasa śmiała się ze mnie, a ja byłam pewna, że zobaczę radość w oczach mamy. Dziś wierzba jest już wyższa od naszego domu i chyba nikt nie ośmieliłby się ze mnie śmiać. Nie tylko mama ale i ja uwielbiam patrzeć na jej delikatne gałązki, które cudnie kołyszą się na wietrze.
2. Kiedy uznała Pani, że ochrona klimatu jest na tyle ważna by zacząć aktywnie przeciwdziałać zjawisku globalnego ocieplenia i zachęcać do tego swoją postawą również innych?
Parę lat temu, przeszłam od stanu uświadomienia sobie problemu do czynu. To też zasługa naukowców, ludzi z pasją bijących na alarm jak choćby Al Gore i co tu dużo ukrywać - efekt kataklizmów jakie coraz częściej nas nawiedzają. I choć zaśpiewałam na rzecz ofiar Tsunami „Pokonamy falę" śmiem twierdzić, że jeśli nadal z taką ignorancją będziemy podchodzić do zmian klimatu i dziury ozonowej, to fala pokona nas. Człowiek to niesamowity twór. Piękny, inteligentny i zdecydowanie najbardziej rozwinięty wśród wszystkich istot żywych. A jednak mówi się, że ludzka głupota nie zna granic... i coś chyba w tym jest skoro od setek lat podcinamy gałąź, na której sami siedzimy. Już choćby masowe, bezmyślne wycinanie lasów, to takie ograniczanie wytwarzania tlenu na własną prośbę. Właściwie, to co robimy naszej planecie można by nazwać masowym samobójstwem. Wiem, brzmi to katastrofalnie. Myślę, że człowiek zbyt mocno uwierzył
w swoją wielkość i za wszelką cenę chce być mądrzejszy od matki natury. Indianie mieli/mają niesamowitą tradycję. Kiedy zabijali zwierzę by się pożywić, wychwalali jego piękno i siłę i dziękowali mu za to, że mogą dzięki niemu przeżyć. Przynajmniej okazywali szacunek. A bilans może być bardzo prosty. Dawajmy naturze coś za coś. Wycinamy ileś drzew, posadźmy następne. Ludzie poprzez swoje postępowanie doprowadzili do tego, że na zawsze zniknęło wiele gatunków roślin i zwierząt. Niepowetowana i nieodwracalna strata.
Cały czas produkujemy za dużo rzeczy i wmawiamy sobie, że są nam potrzebne do szczęścia, a przecież człowiek od tysięcy lat żył i radził sobie bez choćby plastikowych opakowań. Teraz wszystko w nie pakujemy, a przecież większość przedmiotów tego nie wymaga. Na ziemi zalegają ogromne ilości plastiku, z którym nie zawsze wiadomo co zrobić, a proces jego rozkładu jest niewyobrażalnie długi.
Ludzie muszą sobie uświadomić, że żeby przetrwać trzeba żyć w symbiozie z Matką Naturą. Większość z nas ma lub będzie miała dzieci... Czy chcemy zostawić im takie śmietnisko, jakim niewątpliwie w tej chwili jest Ziemia? Nie możemy myśleć i żyć egoistycznie, nie mamy do tego prawa. Nie jesteśmy tu sami.
3. Czy Pani zdaniem stosując się do zasad zawartych w apelu możemy skutecznie walczyć ze skutkami zmian klimatu?
Wyłączaj, segreguj, zakręcaj to podstawa! Ludziom cały czas wydaje się, że nic to nie zmieni jeśli oni w swoich małych gospodarstwach domowych będą dbać o ekologię... Tyle, że na świecie żyją miliardy ludzi i gdyby każdy z szacunkiem odnosił się do natury i żył
w zgodzie z nią, cudowne uzdrowienie albo przynajmniej zahamowanie procesu degradacji nastąpiłoby znacznie szybciej.
Oczywiście wielkim problemem są fabryki zanieczyszczające środowisko i na to trzeba zwracać uwagę, trzeba o tym mówić, ale tym przede wszystkim muszą się zająć biznesmeni i politycy (choć my oczywiście musimy pamiętać, że jeśli tłum podniesie głos, będzie musiał być zauważony). My, jako jednostki powinniśmy sami zrobić wszystko co w naszej mocy by żyć ekologicznie i dawać dobry przykład swojemu otoczeniu. To taka truistyczna prawda o pracy u podstaw.
Podczas gdy w Afryce jest permanentny deficyt wody my urządzamy sobie wielkie kąpiele. Taką jednorazowo wypełnioną wanną pewnie można by napoić kilkadziesiąt osób!!! A prąd, ile razy zdarza się, że przechadzając się po własnych domach, mieszkaniach zapalamy wszystkie możliwe lampy... ? Ja też miałam ten problem, bo w dzieciństwie bałam się ciemności, ale trzeba przezwyciężać swoje lęki dla dobra ogółu. Segregowanie śmieci to naprawdę prosta sprawa, wymaga minimalnego wysiłku. Nie rozumiem więc dlaczego tak wielu ludzi jeszcze tego nie robi, szczególnie Ci którzy mieszkają w dużych miastach i mają przy swoich miejscach zamieszkania kosze do segregacji... A góry śmieci bezlitośnie rosną. Mam nadzieję, że nasz apel dotrze do jak najszerszego grona...
4. Jaki jest Pani przepis na walkę z degradacją środowiska?
Tak jak powiedziałam wcześniej, każdy człowiek, każda rodzina musi w swoich gospodarstwach domowych postępować ekologicznie.
Ja od prawie dwóch lat używam toreb tzw. wielokrotnego użytku, czyli są to np. torby uszyte z lnu, które można prać lub bardzo mocnych toreb plastikowych, które posłużą wiele lat. Zawsze gdy robię zakupy zabieram je ze sobą. Kupując np. warzywa nie pakuję ich w oddzielne foliowe torebki. Przecież to jest całkowicie pozbawione sensu. Po co brać torebkę, która za chwilę i tak wyląduje w koszu.
Oczywiście segreguję śmieci. Staram się nie przesadzać z użyciem wody i prądu. W przyszłości zamierzam zakupić auto, które będzie spalać znacznie mniej benzyny niż to obecne (i tu pewnie będę miała problem bo... mam słabość do terenówek).
Jaka jest moja rada? To bardzo proste - MYŚLEĆ!!! We wszystkim co robimy cały czas mieć na uwadze dobro Ziemi i wszystkich istot na niej żyjących, łącznie z nami. Być światoczułym - żyć mądrze! To jest mój przepis na walkę z degradacją środowiska.